Manifest Chcemy wspierać ludzi mądrych i odważnych

Ile jest mostu w tunelu?

Miniony sezon turystyczny, po raz kolejny dowiódł, że bez stałej przeprawy komunikacyjnej Świnoujście nie jest w stanie myśleć o swoim rozwoju. I to zarówno jako o turystycznym i sanatoryjnym kurorcie, jak i sporej wielkości mieście, w którym na co dzień żyje i pracuje kilkadziesiąt tysięcy ludzi. COŚ musi więc powstać. Pytanie tylko: most, czy tunel.

Ostatnie tygodnie przedwyborczej kampanii do lokalnych samorządów pełne były obietnic także i w tym względzie. Okazało się nawet, że tunel pod Świną wpisany został na listę inwestycji możliwych do realizacji w najbliższych 5-6 latach.  Można by więc przyjąć, że temat stałej przeprawy komunikacyjnej dla Świnoujścia został ostatecznie załatwiony, a dylemat rozstrzygnięty. 

- Bardzo się cieszę że tunel znalazł się na tej liście pobożnych życzeń lokalnych i centralnych polityków. Być może to także trochę i nasza zasługa - mówi Zbigniew Pomieczyński, prezes Stowarzyszenia Most dla Świnoujścia. - Kilkumiesięczna kampania informacyjna na temat walorów jakie ma koncepcja budowy mostu nad Świną sprawiła, że tunel pod Świną stał się naprawdę ważkim tematem politycznych debat. I to zarówno w kampanii do parlamentu europejskiego, jak i w naszych wyborach samorządowych. Obawiam się jednak, że ten wpis jest typowym politycznym zamknięciem ust opozycji. Przynajmniej na jakiś czas. Bo przecież  kiedyś trzeba będzie wreszcie wbić tę przysłowiową łopatę i zacząć tan tunel kopać. Albo zacząć się powoli wycofywać. Do następnych wyborów, oczywiście.

Do politycznej zamrażarki poszły więc na razie argumenty, że średniowysoki most zwodzony nad Świna jest przedsięwzięciem ponad dwa razy tańszym i dwa razy szybszym w budowie oraz kilka razy tańszym w bieżącej eksploatacji. Przestał tez mieć znaczenie, że takich tuneli nie kopie się na tak mało znaczących szlakach komunikacyjnych, że badania geologiczne stawiają mnóstwo znaków zapytania co do wykonalności tunelu w dającym sie przewidzieć horyzoncie czasowym, a co za tym idzie i kosztowym. Bez znaczenia pozostaje też fakt, że już ani nieistniejąca stocznie szczecińska, ani istniejąca marynarka wojenna stacjonująca w Świnoujściu nie blokują już budowy mostu. Nikt z "wielkich wygranych" tych wyborów nie chce przyznać, choć to łatwe do sprawdzenia w wielu portowych miastach Europy i świata, że taki most może świetnie spełniać swoje funkcje. Że takie konstrukcje są całkowicie bezpieczne i niezawodne. Że logika wskazuje na most. Chwilowo wygrała polityka, która logiką kieruje się rzadko.

- Sporą szansą na zweryfikowanie politycznych obietnic i deklaracji będę przyszłoroczne wybory parlamentarne. Przez nadchodzące dwanaście miesięcy będziemy się więc bardzo uważnie przyglądać jak postępują prace przy tunelu - mówi Paweł Winiarski, wiceprezes Stowarzyszenia Most dla Świnoujścia.- W naszej ocenie jeśli jakiekolwiek działania zostaną w tej materii podjęte, będą to pozory. W budżecie państwa nigdy nie będzie dość pieniędzy na taką inwestycję w tak mało znaczącym, z punktu widzenia Warszawy, miejscu. Przyjmując zaś koncepcje byłej wicepremier Bieńkowskiej, miasto samo zapłaci za wszystko. Pytanie tylko z czego?

Przybliżony koszt budowy tunelu pod Świną, to zdaniem fachowców w tej dziedzinie jakieś półtora miliarda złotych. I to przy założeniu, że wszystko pójdzie zgodnie z planem. Do tego trzeba doliczyć koszt około pięciu milionów złotych na bieżącą eksploatację tunelu. Wszystko oczywiście z budżetu miasta. To absurdalne koszty, których żadne miasto wielkości Świnoujścia nigdy nie będzie w stanie wziąć na swoje barki. Ale marzenia o tunelu śnione w głowach wielu polityków i lokalnych "działaczy"  są bardzo atrakcyjne dla przeciętnego mieszkańca miasta. Marzeniami jedna żyć się nie da. A w każdym razie na marzeniach nijak się kanału Świny nie da pokonać.

- Pożyjemy, zobaczymy - mówi Zbigniew Pomieczyński. - Nie składamy broni, ani nie wieszamy na kołku naszej determinacji w walce o stałą przeprawę komunikacyjna dla Świnoujścia. Bo taka przeprawa musi powstać jeśli miasto ma się rozwijać. Bez mostu lub tunelu uciekną stąd w końcu wszyscy wartościowi młodzi ludzie i fachowcy, którzy tu jeszcze dzisiaj są. Nowe hotele i apartamentowce budowane dzisiaj w naszym mieście nie zapełnia się gośćmi, bo ci tkwić będą w coraz dłuższych kolejkach do promów. Powoli miasto dochodzi do komunikacyjnej ściany. Jeśli właściwe działania nie zostaną podjęte już teraz - wszyscy obudzimy się z przysłowiową ręką w nocniku!

Ten moment zbliża się nieuchronnie. Promy są coraz starsze, coraz bardziej zawodne i coraz droższe w eksploatacji i konserwacji. Z drugiej strony dotacje budżetowe do ich utrzymania są realni coraz niższe. Dla miasta utrzymanie komunikacji z Polską staje się coraz bardziej dotkliwe finansowo. A przecież na te promy "zrzucacją" wszyscy mieszkańcy miasta. A światełka w tunelu nie widać..

Dodaj komentarz