Manifest Chcemy wspierać ludzi mądrych i odważnych

Przewodniczący Paweł Sujka - wywiad

Jeśli Premier nas odwiedzi, chętnie usiądziemy i porozmawiamy o naszych sprawach" – tak o ewentualnej wizycie Premiera w Świnoujściu mówi radny Paweł Sujka. Przewodniczącego świnoujskiej rady miasta zapytaliśmy także o to, co jest najważniejsze dla najbardziej na zachód wysuniętego miasta Polski, do którego trzeba się przeprawiać promem oraz o to, czy... karate pomaga w polityce.

Premier Donald Tusk zapowiada roboczą podróż po kraju, przedstawiciele władz Świnoujścia chcą go zachęcić do tego, by odwiedził to miasto i zapoznał się z jego problemami. Co chciałby mu Pan powiedzieć?

Premiera zaprasza Prezydent, a nie przewodniczący Rady Miasta, i to Prezydent będzie gospodarzem, jeśli premier Donald Tusk zdecyduje się przyjechać do Świnoujścia. Premier tak naprawdę nie miał jeszcze okazji zobaczenia naszego miasta i zapoznania się z jego problemami. Nie wie, jak to miasto funkcjonuje. Jest wiele tematów, o których możemy rozmawiać. Naszą największą bolączka jest brak stałej przeprawy z wyspy Wolin do centrum miasta. To jest dla nas najważniejsza sprawa. Teraz, gdy Polska ma już zapewnione pieniądze z Unii Europejskiej, to my świnoujścianie liczymy, że Premier dostrzeże nasz problem z przeprawą.
Świnoujście to najdalej na zachód wysunięte miasto Polski i tak naprawdę - wizytówka naszego kraju. 

Temat przeprawy w Świnoujściu przewija się już od kilku dobrych lat. Czy radni miasta i Pan jako przewodniczący rady, nie macie za złe kolejnym rządom, że ciągle nic z tego nie wychodzi?

Staram się rozumieć motywacje rządzących. W polityce nie ma czegoś takiego, jak obrażanie się. Jeśli państwo polskie nie ma pieniędzy na to, żeby je zaangażować w budowę stałej przeprawy, czy będzie to most czy tunel – tego nie przesądzam - to staram się to rozumieć. Nie doszukuję się podtekstu politycznego, jestem daleki od takiego myślenia. Nie oznacza to jednak, że zarówno radny, jak i wszyscy mieszkańcy odpuszczamy sprawę. Przeciwnie.

Na jednym ze świnoujskich portali, przy okazji informacji na temat obchodów 150-ej rocznicy Powstania Styczniowego, ktoś z czytelników zauważył, że na uroczystości zabrakło radnych PiS. Odnotował natomiast obecność radnych SLD, komentarz do tej sytuacji był następujący – "w sumie na to samo wychodzi". Czy to oznacza, że radnym SLD w świnoujskiej radzie miasta jest bliżej do PiS niż do innych radnych? 

Nie ma żadnej koalicji jeśli chodzi o SLD i PiS. Są natomiast projekty uchwał, które jednoczą radnych różnych partii, czy to z tych wymienionych, czy to PO, czy innych ugrupowań. A wracając do uroczystości związanych z Powstaniem Styczniowym, to pojawili się tam  wszyscy radni również z PiS-u. To dobry przykład, jak pewne idee potrafią jednoczyć. Tak jest zresztą przy okazji wielu wydarzeń patriotycznych. Podobnie jest w radzie miasta, nie ma lepszych i gorszych. Nikt nie stara się wpisać w awantury polityczne, wywołane jakimiś konfliktami "na górze".

A czy nie odnosi Pan wrażenia, że prezydentowi Świnoujścia, należącemu do SLD, jest trudniej przeforsować pewne pomysły, walczyć o pieniądze w regionie i w kraju, gdzie przy władzy jest Platforma Obywatelska?

Prezydent Żmurkiewicz być może swego czasu był trochę inaczej traktowany, można rzeczywiście mieć takie wrażenie, ale to jest już za nami. Ja staram się patrzeć w przyszłość, zamiast oglądać się wstecz. Prezydent Janusz Żmurkiewicz został wybrany wolą mieszkańców i wszyscy muszą to uszanować.

Od 30 lat jest Pan trenerem karate. Czy taka pasja pomaga w polityce?

Osoba trenująca sport, nie tylko sztuki walki, jest bardziej skoncentrowana, zdyscyplinowana, nie tylko na zawodach czy treningu, ale także w życiu prywatnym czy zawodowym. To pozwala poukładać pewne rzeczy.  Wpływa też na to, jakimi jesteśmy ludźmi, a więc i także jak pełnimy powierzone nam zadania. Jako przewodniczący rady staram się być sprawiedliwy, ale też i stanowczy. Zdaję sobie sprawę, że musze zapewnić radnym pewien komfort pracy. Nie dopuszczam na przykład do prywatnych tzw. wycieczek podczas wypowiedzi na sesji. Myślę, że tej radzie pracuje nam się w sposób bardziej zorganizowany i merytoryczny,  niż do tej pory. Ale to zasługa wszystkich radnych, nie tylko moja.

A czy na sali sesyjnej nie miał Pan ochoty użyć swoich umiejętności?

Karate zaczyna się  i kończy na uprzejmości. To maksyma tej sztuki walki. Należy o niej pamiętać. Zawsze.

W rankingu portalu Radni.pl, Pana ocena wśród internautów to wynik średni. Co powiedziałby Pan tym wyborcom i mieszkańcom Świnoujścia, którzy wystawiają Panu gorsze oceny?

Staram się robić swoje, najlepiej jak potrafię. Nie koncentruję się na ocenach. Nie jestem jak zupa pomidorowa, którą wszyscy muszą lubić i kochać. Pracuję zawodowo w Żegludze Świnoujskiej, prowadzę zajęcia z młodzieżą, jestem radnym staram się to wszystko jakoś połączyć w sensowny sposób.. 

Dodaj komentarz